PAN'S LABYRINTH

2010-12-05

Dogrywka wyborcza. Polityczna menstruacja, krwawa i bolesna manifestacja miłosierdzia dla wyborców. Wybór żaden. Dotychczasowy tyran, porywczy i agresywny, któremu jednak ciężko odmówić skuteczności i krucha, stonowana białogłowa, rozkładająca bezradnie dłonie na plakacie. Jakby coś trzymała, coś niewidzialnego, nierzeczywistego… plan realizacji programu wyborczego? Górę bierze syndrom sztokholmski, głosuję na zło, które znam, to nieznane może być tylko gorsze.

Pierwsze takty ‘Last Christmas’ w radio, początek wyuzdanej kampanii reklamowej nadchodzących Świąt. Owce pasą się w hipermarketach, bieżą z obłędem w oczach. Raz do roku ceny promocyjne są wyższe od tych normalnych, ale histeria bierze górę. Typowo polski zryw narodowy – w imię świąt, tradycji, Adama Małysza, obojętnie.

T. ogolił brzuch. Zapytany o powód nie potrafi odpowiedzieć. Ja też nie kumam. Pozbawiony maskującego, urokliwego futerka brzuch stał się nagle skórzanym workiem, trochę rozciągniętym, sflaczałym. Ludzka ciekawość i słabość do eksperymentowania z własnym wyglądem zazwyczaj kończy się tragicznie lub komicznie. Japonia ma swoje Ganguro, Ameryka Guido, czas na polski akcent. Wieczorem przyłapuję Łysego na wcieraniu czegoś w członek. Okazuje się, że jakaś maść odżywcza. Rewitalizacja zabytków? Nawożenie nieużytku? - Fajny ma smak - kwili zachwycony, zbiera kilka kropel z żołędzi i wkłada mi do ust. Anyż? Przykro mi to stwierdzić, ale mojemu facetowi odpierdoliło. - Mały musi być zdrowy – przekonuje. - A jest chory? – pytam. - To profilaktyka, głupia – pomrukuje masując cały czas fallusa. Dawniej namaszczanie zwłok nazywano mumifikacją, dziś to profilaktyka. Przed czym? Smarowanie fiuta kremami przed snem to profilaktyka wymierzona w przyjemność. Seksualny sabotaż. Męska riposta na babski ból głowy.

Wszyscy mają rytuały, mam i ja! Jedni mają modlitwę, inni obrzezanie, pielgrzymki i pudźę, ja mam drzemkę. Po pracy obowiązkowe 40 minut w kokonie szlafroka, z cichą muzyką pulsującą pod sufitem. Moja chwila na wyjęcie wtyczki z gniazdka wszechświata, wylogowanie się z rzeczywistości. Jestem zaprogramowana jak pralka. Godzina 18.30 start, produkcja hipokretyny idzie pełną parą, znieczulenie promieniuje z mózgu na organizm, emocje regulują się, stan równowagi energetycznej osiągnięty. Nietoperze przesypiają średnio 20 godzin na dobę. W następnym wcieleniu chcę być nietoperzem.

skomentuj (0)
Strona główna