Radość wrzyna się w twarz kurzymi łapkami, alkohol pompuje opuchliznę, tytoń barwi niezdrowym, gównianym odcieniem brązu. Ponoć w zdrowym ciele zdrowy duch. A co z całą resztą? Teraz rozumiem, dlaczego niektórzy boją się duchów. Trudno, nie każdy duch musi być zdrowy. Mój może być co najwyżej zdrowo wkurwiony.
Śmiercionośny żywot wikła w śmiertelne refleksje. Nagle uświadomiłam sobie, że nie muszę już zostawiać uchylonych drzwi i podkurczać stóp, żeby kocica mogła zwinąć się w kłębek w łóżku. Odejście to przekształcenie wzoru życia, eliminacja zmiennych, zastąpienie ich nowymi, to (przez chwilę) puste miejsce na półce, które kole w oko do łez. Natura jednak nie lubi pustki, szybko wypełnia wolne etaty. Słodko-gorzka to refleksja dla starej panny, teraz już bez kota.
Włoskiego to ja proszę państwa nie znam, jakieś tam topowe słowa ‘bondziorno’ czy ‘ciał’, ale tak poza tym to słabo. Dla mnie włoski to się depiluje, a nie wtłacza w szare komory i wypróżnia w formie słów. No ale jak kto lubi. W myśl zasady o przyciąganiu się plusów i minusów, nalewaniu z pełnego w puste, na wyboistej drodze życiowej Joanny pojawił się nauczyciel włoskiego. Jak większość facetów pojawił się w najmniej odpowiednim czasie, miejscu i generalnie bez sensu. Zdecydowanie mam ostatnio pecha do nauczycieli. Jak nie pan od biologii, to ‘mambo italiano’. Nauczyciela angielskiego pomijam, bo okazało się, że woli chłopców, zbliżyła nas jednak ta frustrująca przypadłość i przyjaźnimy się namiętnie. Wracając do P. (to ten od włoskiego) – facet, jak mebel z IKEI – nie za ładny, nie za brzydki, bez obciachu można pokazać na mieście, do tego łatwy w pielęgnacji. Bomba. Może ze mną jest coś nie tak, ale na randce bawiłam się świetnie - tym bardziej, że poza wyglądaniem absolutnie zajebiście, nie musiałam nic więcej robić ani mówić. Dowiedziałam się natomiast co P. lubi w łóżku, czego nie, ile razy dziennie musi najmarniej, a ile by chciał, gdyby mu dać. Wiem, że w penetracji nie jest wybredny i zapuszcza się dosłownie wszędzie, a przy tym nawija jak te pomylone samce w pornolach – np. „przenicuję Ci dupsko”. Poważnie. To znaczy on był poważny, ja nie, bo myślałam, że żartuje. Okazało się, że nie. To oczywiście rozbawiło mnie jeszcze bardziej i czar prysł. Bo P. szuka „poważnej dziewczyny”, a nie takiej siksy, co będzie mu w łóżku podśmiechujki uprawiać. Perfect date, czyż nie? Jeny. Trudno, miłości nie będzie, ale ile jest śmiechu przy piwie ze znajomymi. A śmiech to zdrowie – to tak w nawiązaniu do ducha, który tam akapit wyżej był wkurwiony. Niech ma.
Villas, Szmagier, Evora, Havel…a nawet Hanka Mostowiak, wszyscy padają, jak muchy. What the fuck?