R. siedzi napięta i rozjuszona, jakby dopiero przed chwilą ocknęła się ze stuletniego snu i doznała iluminacji – nie wiedzie jej się w życiu osobistym. Ja muszę reagować zaskoczeniem i wspierać w miarę rozbudowanymi znakami zapytania, żeby nie zasugerować powtarzalności zdarzeń. Na tym polega babska przyjaźń. Bóg stworzył kobietę i spierdolił mężczyznę – pocieszam.
P. ma 25 lat, właśnie obronił tytuł magistra z wszelkimi możliwymi wyróżnieniami i nobilitacjami. Ja broniłam się ponad 4 lata temu i tytuł pracy magisterskiej wyrecytuję, ale po dłuższym namyśle. Młodzieniec wbił sobie do głowy, że będzie mnie w sobie rozkochiwał. Z rozbrajającą szczerością przyznaje, że ciągnie go do ciała, umysłu nie miał czasu poznać. Ale mówi o miłości. Miłości jest ślepa, dlatego obmacuje.
Mam czas na seks, ale nie mam ochoty… a bardzo chciałabym mieć.