Straszyli, że Święta będą tradycyjnie gołe, mokre i delikatnie plusowe. Straszyli tak skutecznie, że wystraszyła się sama zima, chyba o swoją reputację. Wiadomo, stracone pieniądze odzyskasz, stracona reputacja – bezcenna. Zasypało nieszczęsną mieścinę od ulic po dachy. Śnieżne czapy chwyciły w mroźnym uścisku drzewa, lampy, lód gładko rozsmarowany po karoseriach aut niczym lubrykant, żeby łatwiej mogły przeciskać się przez wąskie tunele... w dupie zimy.
Podobno Facebook uratował Święta. Internetowa ofensywa wymierzona przeciwko Polsatowi, który chciał urżnąć łeb „tradycji”, okazała się skuteczna - stacja skapitulowała i raz jeszcze zamknęła Kevina samego w domu. Potwierdza się więc maksyma, że lubimy to co znamy - w Święta zabijamy karpia, nie Kevina. Ot, „polisz krismas”. Szkoda, że tradycja rozmów, nawiązywania zerwanych połączeń rodzinnych, czy odkurzanie bliskości, zapodziała się gdzieś po drodze, leży pewnie pijana w rowie. Gadają za nas telewizory, podrzucają tematy, na które przytakujemy bądź i nie, czasem ośmielą do dłuższej pogadanki. Kiedy dorosły chce odpocząć od niesfornego dziecka puszcza mu bajkę w telewizorze, dzieci w ten sam sposób odpoczywają od dorosłych. Jedyna różnica polega na tym, że dorosły potrafi już sam obsługiwać urządzenie. Telewizyjna niańka na dwóch etatach.
Noc: śnią mi się śmierć i zdrada na przemian. Śmierć, czyli potrzeba zmian, ratowania czegoś ważnego, co bez naszej pomocy upadnie. Zdrada – w zależności od układu. Jeśli w śnie zdradzam ja – kłopoty, w pizdu kłopotów. Jeśli to mnie zdradzają – wygrana. Czyli w śnie, jak w życiu – tak czy siak cię wyruchają i nic nie będziesz z tego miał prócz kłopotów.
Wg Anity Daniel sztuka życia to móc zaspokoić głód zachowując apetyt. W praktyce trzeba niestety najeść się na zapas, tak na wszelki wypadek, bo nigdy nic nie wiadomo.